Znacie ten ulotny, magiczny moment, kiedy balansujesz na krawędzi snu, dopiero co zaczynając osuwać się w tę błogą nieświadomość? To jak unoszenie się na chmurze przez kilka cennych minut, gdy twój umysł jest uwolniony z cum, zanim otuli cię ciężki, kojący koc fazy REM, wciągając cię w tajemnicze głębiny snów, gdzie wszystko może się zdarzyć.
Cóż, właśnie dotarłam do tego idealnego, słodkiego punk
















