Wiedziałem, że przychodzi dzisiaj na zmianę, ale i tak zerkałem na drzwi za każdym razem, gdy się otwierały, jak jakiś idiota z komedii romantycznej. A kiedy w końcu weszła? Cóż, warto było czekać.
Wyglądała na zmęczoną, ale wciąż niezłamaną. To ten rodzaj zmęczenia, który wnika w kości po długiej bitwie, o którą się nie prosiłeś, ale którą i tak wygrałeś po stoczeniu wojny i zostawieniu na polu b
















