Nie mam pojęcia, co zrobić z tą narastającą we mnie wściekłością.
Jestem rozdarty między zdemolowaniem tego pokoju, odszukaniem jej matki, by wygarnąć jej, co o niej myślę, a wzięciem Sienny w ramiona, by ją pocieszyć.
Jak ktoś, kto nazywa siebie matką, może być tak okrutny wobec własnej krwi i kości?
Delikatnie gładzę plecy Sienny, która wtula się w ramiona Nelly jak w kokon. Potrzebuję teraz z n
















