Czuję się jak gówno.
Damian budził mnie co dwie godziny. Albo po to, by upewnić się, że mój stan się nie pogarsza, albo żeby podać mi więcej leków przeciwbólowych na stado pędzących słoni w mojej głowie.
Od dwudziestu minut nie śpię, wewnętrznie przechodząc załamanie po tym, co wydarzyło się między nami zeszłej nocy.
Mogłabym pewnie zrzucić mój brak rozsądku na uderzenie w głowę. Ale to byłoby pój
















