Spojrzenie w ich oczach utwierdza mnie w decyzji o wejściu w ten niekonwencjonalny związek; wczorajsze rewelacje nic dla nich nie zmieniły.
Nie ma litości ani obrzydzenia. Owszem, jest empatia i pewien stopień zrozumienia, ale nie użalają się nade mną. Jest też nuta szacunku dla tego, przez co przeszłam, i dla mojej odporności, dzięki której się nie poddałam.
A co najważniejsze, bije od nich deter
















