Z początku mnie nie słyszy, gdy podchodzę do niej cicho, lecz pewnym krokiem.
Siedzi na tylnych schodkach z podciągniętymi kolanami i owiniętymi wokół nich ramionami, jakby próbowała skurczyć się w sobie i stać się jeszcze mniejsza. Jej wzrok utkwiony jest w tafli basenu, ale myślami błądzi zupełnie gdzie indziej. Pewnie odtwarza w pamięci każdą chwilę, każde podłe słowo i każdy siniec, jakiego ki
















