– Zabieraj ode mnie te ręce – mówię, piorunując ją wzrokiem. Mam już dość tego, że tak mnie szarpie.
– Słuchaj no, ty mały gnojku – jej twarz jest tak blisko mojej, że ślina ląduje na moim policzku, a ja cofam się instynktownie. – Jeśli nie podpiszesz tych cholernych papierów, wyślę cię do jakiejś potwornej szkoły z internatem na pustkowiu, gdzie wciąż wierzy się w kary cielesne.
Wściekłość, z jak
















