Słodko-gorzkie kłamstwa

Słodko-gorzkie kłamstwa

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 6: Perspektywa Sienny
Autor: Aeliana Moreau
18 lip 2026
* 3 tygodnie później * Stoję w sali ślubów urzędu stanu cywilnego, ubrana w jedwabistą, ciemnogranatową sukienkę, trzymając mały bukiet żółtych, pomarańczowych i czerwonych kalii. Moja mama stoi obok Victora przed urzędnikiem. Jej biały garnitur jest skrojony tak, by przylegał do niej jak druga skóra – trochę nieodpowiednio na dzień ślubu, jeśli chcecie znać moje zdanie. Granatowy, trzyczęściowy garnitur Victora również jest dopasowany do jego sylwetki, ale jest o wiele bardziej elegancki i biznesowy. Jego poszetka pasuje kolorem do kalii, które trzymam w dłoni. Damian, w swoim prawdziwym stylu dupka, nie miał nawet tyle przyzwoitości, by zjawić się na ceremonii. Najprawdopodobniej posuwa gdzieś kolejną laskę w jakimś schowku na miotły. Przechodzimy przez niezbędne punkty ceremonii, Victor i mama wymieniają się skróconymi wersjami swoich osobistych przysiąg, podpisują akt małżeństwa, a ja pełnię rolę świadka. Wychodzimy na promienne słońce i idziemy w stronę Bentleya Victora, który jest zaparkowany przy chodniku; jego kierowca stoi obok drzwi pasażera, gotów zaprosić ich do środka. Oboje odwracają się do mnie i zapada między nami niezręczna cisza. Widzę, że mama chce coś powiedzieć, ale chyba nie potrafi znaleźć słów. – Dziękuję, że tu jesteś, Sienno. Wiem, że to wiele znaczyło dla twojej mamy – mówi Victor, patrząc na mnie. Wciąż patrzy na mnie w ten subtelny sposób, który wcale mi się nie podoba. – Jak wiesz, wyjeżdżamy stąd prosto w podróż poślubną, więc nie będziemy mogli pomóc ci urządzić się w nowym pokoju. Zgadza się, zmuszono mnie, i po wszystkim wprowadzam się do domu Victora. – Moja gospodyni, Nelly, wie, że przyjedziesz i pokaże ci twój pokój. Rozgość się i śmiało pytaj ją o wszystko, co chciałabyś wiedzieć lub czego mogłabyś potrzebować. – Dziękuję, mam nadzieję, że podróż poślubna będzie udana. – Nie potrafię wykrzesać z siebie większego entuzjazmu wobec sytuacji, w jakiej się znalazłam. Po kolejnej pełnej napięcia chwili pożegnań wsiadają do samochodu i włączają się do ruchu. Powłócząc nogami, idę do swojego auta i oddycham z ulgą, gdy w końcu siadam za kierownicą. Moje pudła i walizki z całym moim dobytkiem są już wciśnięte na tył samochodu, więc wpisuję adres Victora w GPS i ruszam, by odkryć, jakie to nowe, świeże piekło na mnie czeka. \ - - - - - - - - - - - - - - - - Podjeżdżam do podwójnej bramy z kutego żelaza, która rozsuwa się automatycznie, gdy tylko się do niej zbliżam. Dostrzegam kamery monitoringu i zakładam, że ochrona dostała wytyczne, by wypatrywać mojego przyjazdu i wpuścić mnie do środka. Podjazd jest długi i obsadzony wierzbami, które tworzą niesamowity efekt świetlnych plam słońca, gdy pod nimi przejeżdżam. Na szczycie podjazdu zatrzymuję się na rondzie otaczającym fontannę. Trójka małych cherubinów tryska wodą w powietrze, tworząc pogodną i spokojną atmosferę, która wita każdego wysiadającego z auta. Zadzieram głowę, by spojrzeć na trzypiętrową rezydencję, bo tego miejsca nie da się nazwać zwykłym domem. Kremowe marmurowe filary, okalająca dom weranda, szklane okna i dach z glinianej dachówki zlewają się w przepiękną całość, wyglądającą jak żywcem wyjęta z magazynu „Architectural Digest”. Żwir chrzęści pod moimi stopami, gdy zbliżam się do dwuskrzydłowych drzwi wejściowych, ale zanim zdążę zapukać, jedno ze skrzydeł otwiera niska, pulchna, starsza kobieta z najbardziej matczynym uśmiechem, jaki w życiu widziałam. Od razu czuję do niej sympatię i wiem, że świetnie się dogadamy. Z wyciągniętymi ramionami podchodzi do mnie i zamyka mnie w uścisku, choć czubkiem głowy sięga mi zaledwie do piersi. Pachnie ciasteczkami cynamonowymi i proszkiem do prania. – Moja droga, jestem Nelly, a ty na pewno jesteś Sienna – mówi, gdy się odsuwa, choć nie puszcza mnie całkowicie, wciąż ściskając moje dłonie w swoich. Posyłam jej szczery uśmiech, po czym kiwam głową. – Tylko wezmę swoje torby, a potem czy mogłabym cię prosić o pokazanie mi mojego pokoju? Posyła mi promienny uśmiech. – Jakie piękne maniery. Zostaw torby. Poproszę Mateo, żeby zaniósł je na górę, a ja w tym czasie przygotuję ci coś do picia, może też jakąś przekąskę? Nelly nie daje mi zbytniego wyboru, ciągnąc mnie za sobą obok podwójnych schodów, obszernego salonu, przez jadalnię, aż do rozległej kuchni. Czarne marmurowe blaty, sprzęty ze stali nierdzewnej i miedziane naczynia kuchenne tworzą razem przyjazną i domową atmosferę. Nieco z boku, pod oknem wykuszowym, stoi stary, rustykalny stół kuchenny z ławą przypominającą lożę, zasłaną puszystymi poduszkami. Okno wychodzi na ogrody i strefę basenową. Od razu wiem, że będę spędzać tam mnóstwo czasu, popijając kawę i czytając moje pikantne romanse. Nelly usadza mnie na stołku barowym przy dużej wyspie, pyta, jaką piję kawę, po czym wyciąga z piekarnika świeżą blachę brownies. Siada naprzeciwko mnie z filiżanką herbaty w dłoni i opowiada mi o domowym harmonogramie: kolacja jest punktualnie o szóstej każdego wieczoru, natomiast za śniadanie i obiad odpowiadam sobie sama. Pranie, które nie znajdzie się w koszu do dziewiątej rano, zostanie wyprane dopiero następnego dnia. Moja łazienka będzie przez nią sprzątana raz w tygodniu, ale nie zamierza tolerować, jeśli na co dzień będzie wyglądała jak chlew. Nelly jest bezpośrednia i stanowcza, ale zarazem przyjazna i serdeczna. Przypomina mi moją babcię z czasów, gdy odwiedzałam ją podczas letnich wakacji. Gdy mamy już omówione podstawy, prowadzi mnie po schodach na pierwsze piętro, po czym skręcamy w prawy korytarz i idziemy aż do ostatnich drzwi po lewej stronie. Otwierają się szeroko na piękny pokój z miękkim dywanem pod stopami i dużymi, dwuskrzydłowymi drzwiami prowadzącymi na balkon z widokiem na tylny dziedziniec. Z boku stoi łóżko typu king-size z jasnoszarą i śliwkową pościelą, po jego lewej stronie znajduje się garderoba, a po przeciwnej stronie łóżka – przyległa łazienka. Moje pudła stoją na biurku naprzeciwko łóżka, walizki leżą na podłodze obok, a w nogach łóżka na kołdrze leżą w stosie świeżo wyprane ręczniki. Jestem pod ogromnym wrażeniem – ten pokój jest większy niż cała kuchnia połączona z jadalnią i salonem w naszym starym domu. Odwracam się do Nelly i pochylam się, by podziękować jej za dotychczasową hojność i życzliwość. Z werwą odwzajemnia mój uścisk, a gdy ma już wychodzić, odwraca się do mnie w połowie i mówi: – Zupełnie nie przypominasz pani Valerie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6: Perspektywa Sienny – Słodko-gorzkie kłamstwa | Czytaj powieści online na beletrystyka