Pod koniec lipca dostałam SMS-a od mamy. Czekałam na tę wiadomość z równym lękiem, co z niecierpliwością.
* Mama: Bierzemy z Victorem ślub. *
Nie mogę powiedzieć, żeby atmosfera w domu była napięta, bo to wymagałoby od nas jakichkolwiek kontaktów. A to niemożliwe, skoro nigdy nie ma jej w domu. Nie wiem dokładnie, gdzie przebywa, ale najpewniej spędza cały czas z Victorem, swoim nowym ukochanym.
To jakaś gruba ryba w świecie prawniczym z centrum, facet, który ma więcej pieniędzy niż sam Midas.
* Ja: Gratulacje. *
* Mama: Po ślubie wprowadzamy się do niego i Damiana. *
Słucham?! I kim, u diabła, jest Damian?
Czy ja wyglądam jak mebel, który może sobie przewozić z domu do domu, jak jej się żywnie podoba?
Smutna prawda jest jednak taka, że najprawdopodobniej nie będę miała innego wyjścia.
Przez jej egoizm i roztrwonienie moich oszczędności na studia nie mam obecnie pieniędzy, by wynająć coś własnego.
A tak bardzo bym chciała! Mieć własny kąt, niezależność. Ona i tak już dawno zrezygnowała z roli matki, więc dla mnie to żadna różnica.
Dane wchodzi do pokoju socjalnego, kiedy zastanawiam się nad odpowiedzią dla mamy, i od razu zauważa, że coś mnie gryzie.
— Co się stało? Z kim mam się bić?
Hiszpańskie zacięcie w jego głosie wywołuje u mnie lekki uśmiech. — Moja mama, jak zwykle, postanowiła rzucić mi pod nogi gigantyczne gówno.
Krzywi się, podchodzi bliżej i trąca mnie ramieniem. — Bez względu na wszystko, wiem, że jesteś wystarczająco silna, by przez to przejść. A nawet jeśli nie, jestem gotów uciec z tobą do Las Vegas.
Śmieję się na te słowa, a on w odpowiedzi obdarza mnie uśmiechem, od którego miękną mi kolana.
Zawsze w ten swój niezwykły sposób potrafi poprawić mi humor najprostszymi rzeczami.
— Dziękuję, potrzebowałam tego. — Pochylam się i opieram głowę o jego ramię. Nagle sztywnieję i zaczynam się odsuwać. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale w tamtej chwili poczułam się przy nim na tyle bezpiecznie, by opuścić gardę.
On jednak nie pozwala mi się odsunąć — obejmuje mnie ramieniem i przytula do siebie. — Zawsze — szepcze w moje włosy.
Siedzimy tak jeszcze przez kilka minut, dopóki telefon nie daje mi znać, że przerwa dobiegła końca. Odsuwam się powoli, spoglądając na niego, i zauważam w jego oczach łagodne spojrzenie oraz lekki uśmiech błąkający się w kącikach ust.
Po skończonej zmianie Dane jak zwykle odprowadza mnie do samochodu. Gdy zamierza otworzyć mi drzwi, nagle się zatrzymuje, delikatnie mnie obraca i opiera dłonie po obu stronach moich ramion, przyciskając mnie do boku auta.
— Czy zechciałabyś, zupełnym przypadkiem, dać mi swój numer telefonu? — Pochyla się ku mnie minimalnie, a ja wciągam w płuca jego wyjątkowy zapach sandałowca i świeżo skoszonej trawy. Czułam go już w kawiarni, ale z tak bliska sprawia, że kręci mi się w głowie w najbardziej rozkoszny sposób.
— A co, jeśli wolno zapytać, chciałbyś z tym numerem zrobić? — Postanawiam zagrać skromną, a zarazem kokieteryjną, żeby upewnić się, czy dobrze odczytuję sytuację.
Jego wzrok wędruje od mojego lewego oka do prawego, schodzi na usta i znów wraca do oczu. — Chciałbym być pierwszą osobą, która rano powie ci „dzień dobry”, i ostatnią, która wieczorem życzy ci dobrej nocy.
No i proszę, moje serce właśnie pogalopowało prosto w krainę baśni.
— Przy takiej ofercie kimże jestem, by odmówić? — Wyjmuję telefon z tylnej kieszeni i podaję mu, by wpisał swój numer. Kilka sekund później słyszę cichy dźwięk z jego kieszeni — znak, że wysłał wiadomość na swój telefon z mojego aparatu. Zuchwałe, ale niesamowicie seksowne!
Pochyla się, składa niewinny pocałunek na moim policzku i szepcze: — Oby wszystkie twoje dzisiejsze sny były tak piękne, jak ty.
Gwałtownie się odsuwa i rusza niespiesznie w stronę swojego auta, zaparkowanego kilka miejsc dalej. Stoję jak wryta, wciąż się w niego wpatrując, gdy otwiera drzwi, patrzy przez ramię i puszcza mi oczko.
Nie odjeżdża jednak od razu; czeka, aż przypomnę sobie, jak się normalnie oddycha, i bezpiecznie wsiądę do środka, i dopiero wtedy odpala silnik i jedzie za mną aż do wyjazdu z parkingu. O jasny gwint, ten facet mnie kiedyś wykończy!
Kiedy tamtego wieczoru zbliżam się do domu, widzę na naszym podjeździe ciężarówkę przeprowadzkową z otwartym tyłem, załadowaną kartonami. Odnajduję mamę w salonie, gdy upycha w pudełku książki, ramki na zdjęcia i inne bibeloty.
— Co się dzieje?
— Przecież mówiłam: wprowadzamy się do Victora. — Mama przewraca oczami, jakbym zadawała najgłupsze pytania na świecie.
— Wiem, ale mówiłaś, że dopiero po ślubie. — Staję twardo na ziemi, krzyżuję ramiona na piersiach i mrużę oczy, patrząc na nią.
— Plany się zmieniły. Dom został wystawiony na sprzedaż i musimy się stąd wynieść jak najszybciej. — Odmawia spojrzenia mi w oczy, odwraca się plecami i ściąga świeczki z kominka.
— Bzdura! Po śmierci taty odziedziczyłam połowę tego domu i nie wyraziłam zgody na jego sprzedaż! — Jestem wściekła i ledwo panuję nad głosem.
— Dopóki nie skończysz osiemnastu lat, to ja zarządzam twoją częścią spadku. A to nastąpi, jak sama dobrze wiesz, dopiero w przyszłym miesiącu. Więc idź na górę i się pakuj, bo nie mam zamiaru więcej o tym dyskutować.
Mam już serdecznie dość despotyzmu mojej matki i jej rządów silnej ręki wtedy, gdy jej to pasuje. Ostatnio w ogóle nie interesowała się mną jako rodzic, a teraz nagle, gdy ma w tym interes, próbuje zgrywać wielki autorytet. O nie! Koniec z uleganiem jej kaprysom!
— Niedoczekanie. Zostaję tutaj do ostatniej możliwej chwili. To był mój dom przez ostatnich osiemnaście lat. Nie pozwolę ci tak po prostu zniszczyć moich wspomnień i chwil, które dzieliłam z tatą. Wyprowadzaj się, jeśli chcesz, ale ja zostaję do dnia ślubu.
Piorunuje mnie wzrokiem i otwiera usta, jakby chciała rzucić kolejną dawkę swoich bzdurnych nakazów. Ostatecznie jednak się rozmyśla, choć tylko odrobinę.
— Dobrze, zostań. Ale nie licz na to, że będę opłacać rachunki. Skoro chcesz zgrywać taką wielką i niezależną panią, zobaczymy, jak poradzisz sobie w prawdziwym świecie. — Odwraca się na pięcie i maszeruje do sypialni, trzaskając za sobą drzwiami.
No cóż, cholera, poszło świetnie. Na jej nieszczęście, los spłatał jej figla. Przez ostatnie dwa miesiące to ja opłacałam rachunki i kupowałam jedzenie. Ona najzwyczajniej w świecie o tym *zapomniała* podczas jednego ze swoich hazardowych ciągów. Jeśli więc chciałam mieć ciepłą wodę i prąd, by przygotować obiad, musiałam dorosnąć znacznie szybciej, niż wymagałyby tego normalne okoliczności.
Niedługo po naszej kłótni słyszę, jak ciężarówka rusza z podjazdu, a ona znika w ciemnościach nocy. Krzyżyk na drogę!
Kiedy zajadam się domową lasagne i szkicuję przy kuchennym blacie, mój telefon niespodziewanie pika.
* Uroczy Barista: Jakie jest ulubione ćwiczenie baristy na siłowni? *
* Sienna: LOL – nie mam pojęcia! *
* Sienna: Poza tym to trochę zuchwałe zapisywać się w moim telefonie jako „uroczy” [emotka z półuśmieszkiem] *
* Uroczy Barista: Ranisz mnie [płacząca emotka] *
* Sienna: Na pewno to przeżyjesz *
* Sienna: Jaka jest odpowiedź na zagadkę? *
* Uroczy Barista: Wyciskanie francuskie. *
* Sienna: lol *
* Sienna: to dzięki temu ćwiczeniu masz takie bicepsy? *
* Uroczy Barista: Ależ panno Sienno, czyżbyś mi się przyglądała? [mrugająca emotka] *
* Sienna: Trudno tego nie robić, skoro nosisz koszulki o rozmiar za małe [emotka z półuśmieszkiem] *
* Uroczy Barista: Chciałbym zauważyć, że kupiła mi je mama i twierdzi, że wyglądam w nich uroczo [szczerząca się emotka] *
* Sienna: Wmawiaj tak sobie dalej! *
* Sienna: Mam do ciebie poważne pytanie. I pamiętaj, że twoja odpowiedź może zaważyć na naszej przyjaźni! *
* Uroczy Barista: Teraz to się boję... ale dawaj, śmiało *
* Sienna: DC czy Marvel? *
* Uroczy Barista: lol *
* Uroczy Barista: Marvel, zawsze i wszędzie *
* Sienna: No widzisz, wiedziałam, że jest powód, dla którego cię lubię [mrugająca emotka] *
* Uroczy Barista: A ja myślałem, że lubisz mnie za moją porywającą osobowość, zniewalający uśmiech i uroczy wygląd [smutna emotka] *
* Sienna: Cóż, skoro już o tym wspominasz... [myśląca emotka] *
* Uroczy Barista: Wiedziałem! *
* Uroczy Barista: Teraz to już tylko kwestia czasu, aż ulegniesz mojemu urokowi, wpadniesz w obsesję na moim punkcie i zaczniesz mnie prześladować [szczerząca się emotka] *
* Sienna: ROFL *
* Sienna: Diaboliczny plan! *
\ - - - - - - - - - - - - - - - -
















