Słodko-gorzkie kłamstwa

Słodko-gorzkie kłamstwa

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 8: Perspektywa Sienny
Autor: Aeliana Moreau
18 lip 2026
Po kilku dniach mojej nowej rutyny odnalazłam wygodny rytm, w którym czuję się niemal jak w domu. Każdy poranek zaczyna się od przytulnego śniadania w towarzystwie Nelly, potem idę na zmianę do Brewpoint, a wieczory spędzam na domowym lenistwie, o ile nie mam zajęć wieczornych. Prawdę mówiąc, nie widziałam Damiana od tego pierwszego dnia, co bardzo mi odpowiada. Im rzadziej muszę oglądać jego ponurą twarz i słuchać jadu, którym uwielbia we mnie pluć, tym lepiej. Dzisiaj czeka mnie rzadka przyjemność — mam wolne w Brewpoint. Dzięki dodatkowemu bariście wszystkim nam udało się wygospodarować przynajmniej jeden dzień w tygodniu dla siebie, co stanowi małą, ale jakże upragnioną ulgę od ciągłego gwaru, spieniania mleka i żonglowania zamówieniami. Zamierzam w pełni to wykorzystać, wędrując po pobliskich szlakach, z nadzieją, że świeże powietrze i otwarte niebo pomogą mi oczyścić umysł. Schodzę do kuchni, ubrana w czarne sportowe legginsy, moje niezawodne trampki i za duży t-shirt, który należał do mojego najlepszego przyjaciela, zanim się wyprowadził. W kuchni ucinam sobie pogawędkę z Nelly, zgarniając przy tym trochę przekąsek i parę butelek z wodą. Kiedy wpycham je do plecaka, słyszę kroki kogoś, kto wchodzi do kuchni za mną, ale nie odwracam się od razu, zakładając, że to Mateo. – Dzień dobry, Damianie – mówi radośnie Nelly, wbijając jajka do miski wyćwiczonym ruchem nadgarstka; pewnie przygotowuje swoją słynną jajecznicę albo może omlet. – Zrobić ci śniadanie przed wyjściem? Mój żołądek zwija się w supeł i tłumię jęknięcie; sam dźwięk jego imienia psuje mi humor. Tyle z mojego spokojnego początku dnia wolnego. Nie wypiłam nawet drugiej filiżanki kawy, a już muszę przygotować się na jakikolwiek uszczypliwy komentarz, którym Damian postanowi dziś rzucić. Jedyną odpowiedzią, jaką otrzymuje Nelly, jest niezrozumiałe chrząknięcie. Miejmy nadzieję, że ona rozumie ten mrukliwy bełkot lepiej ode mnie. Powoli się odwracam, gotowa poinformować Nelly, że wyruszam na szlak. Powiedziałam jej już wcześniej, w którą stronę się udaję, bo nie chcę, żeby się niepotrzebnie martwiła. W krótkim czasie stała się dla mnie jak druga matka, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest lepsza od mojej własnej. Grymas na twarzy Damiana atakuje mnie z miejsca, ale nie zamierzam pozwolić mu się zastraszyć. – Cześć, Damian. – Posyłam mu subtelny uśmiech, przez co jego brwi zsuwają się jeszcze bardziej. Zrzędliwy stary niedźwiedź! – Wychodzę, Nelly. Mam przy sobie telefon, ale możesz się mnie spodziewać w domu około południa. – Posyłam jej szybki uścisk jednym ramieniem i ruszam do wyjścia. Damian ma jednak inne plany. – Idziesz spotkać się ze swoją kolejną zdobyczą? – szydzi ze mnie. Nie mając nastroju na połykanie jego przynęty, puszczam do niego oko przez ramię i rzucam: – Być może. Odchodząc, słyszę, jak Nelly zaczyna robić mu wymówki, ale nie mam najmniejszej ochoty zostawać i słuchać jego żałosnych tłumaczeń. Gdy zbiegam po schodach do mojego samochodu, drzwi wejściowe otwierają się z hukiem i Damian wypada za mną z morderczym wyrazem twarzy. – Lepiej nie wracaj do domu, śmierdząc tanim seksem, albo, co gorsza, nie sprowadzaj tutaj swoich przygód na jedną noc po tej waszej *randeczce*. – Ostatnie dwa słowa muszą smakować w jego ustach jak kwas, sądząc po wyrazie jego twarzy. – Och, Damianie, dlaczego moje seksualne eskapady tak bardzo cię obchodzą? – Krzyżuję ramiona na piersi i opieram dłoń na biodrze, unosząc brew. Nie musi wiedzieć, że nigdy nie byłam z żadnym facetem. Niech sam kopie sobie grób tymi błędnymi wyobrażeniami o tym, kim lub czym jestem. – To moja sprawa, kiedy zamieniasz mój dom w burdel! – Jego całe ciało wibruje ze złości. Być może to nie jest odpowiedni moment, żeby kpić z tego, że wygląda jak gotujący się czajnik, któremu zaraz wywali gwizdek. – Damianie – zwalniam tempo i mówię spokojnie, jakbym przemawiała do małego dziecka – to, że ty masz w zwyczaju sprowadzać do domu wszystko, co ma dwie nogi, nie daje ci prawa wrzucać mnie do tego samego wora co ciebie. – Trudno myśleć inaczej, kiedy paradujesz w ubraniach innego faceta. – Opuszcza wzrok na mój t-shirt, a ja nie mam innego wyjścia, jak tylko wybuchnąć śmiechem. Ten facet ma urojenia. – Jesteś zazdrosny? – postanawiam się z nim podroczyć, gdy tylko znów jestem w stanie normalnie oddychać. Damian zastyga, jakbym uderzyła go w twarz. Interesująca reakcja; będę musiała zbadać ten temat w późniejszym czasie. Kiedy po kilku sekundach mi nie odpowiada, odwracam się na pięcie i ruszam w stronę mojego auta. I znów zostaję przez niego dociśnięta do drzwi od strony kierowcy. Czy to teraz nasza nowa tradycja? – Jak mógłbym być zazdrosny o kogoś, kto oddaje się każdemu pierwszemu lepszemu frajerowi, który tylko na nią spojrzy? Wolałbym rzucić kutasa ławicy piranii. – Jego oddech jest gorący przy moim uchu, a po moich plecach przebiega mimowolny dreszcz. Damian nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że ta bliskość, do której mnie zmusił, gra na moją korzyść. Jego kutas jest twardy jak skała, kiedy napiera na dół moich pleców. Proszę, proszę, proszę, cóż my tu mamy? – Może powinieneś podzielić się tym przemyśleniem ze wspomnianym kutasem – mówię mu przesłodzonym tonem przez ramię, wyginając lekko plecy w jego stronę. Damian nieruchomieje, ale nie odsuwa się od razu, a ja wiem, że złapał haczyk z przynętą i spławikiem. Hipokryta do potęgi? Jego dłonie zaciskają się w pięści na dachu samochodu, którym mnie uwięził, aż knykcie bieleją. Jego oddech staje się urywany. Ale wciąż się nie rusza. Mając już dość jego gierek, odpycham się od boku samochodu, odrywając go od moich pleców, i otwieram drzwi. Odmawiam patrzenia na niego, gdy wsuwam się na fotel, kiedy uruchamiam silnik, a nawet wtedy, gdy odjeżdżam. Damian Kingsley musi się nauczyć, że nie będę jego nowym workiem treningowym. Wyraźnie jest przyzwyczajony do tego, że dziewczyny albo padają mu do stóp, by oddawać mu cześć, albo uciekają w trwodze. Wkrótce dowie się, że Sienna Vance nie należy do żadnej z tych grup! \ - - - - - - - - - - - - - - - -

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki