Jego wielkie, potężne ciało spoczywa na podłodze, plecami opiera się o ścianę naprzeciwko moich drzwi. Ma wyciągnięte długie, wysportowane nogi, a dłonie splecione na podołku. Głowę ma odchyloną w tył, a oczy półprzymknięte, lecz nie zamknięte.
– Księżniczko – to jego jedyna odpowiedź na moje skrajne osłupienie na jego widok.
Wychylam się i spoglądam w głąb korytarza, spodziewając się, że zobaczę
















