Chłopak z telefonem zamrugał zdezorientowany, orientując się, że jego widok został nagle zasłonięty.
Przed nim wyrosła wysoka, imponująca postać — Huxley. Jego ostre, zimne spojrzenie spoczęło na niedoszłym fotografie niczym wzrok jastrzębia namierzającego ofiarę.
"Nie rób zdjęć bez pozwolenia" — powiedział Huxley niskim, ale pełnym autorytetu głosem.
"Prz... przepraszam!" — wyjąkał student, natyc
















