– Dante... – Lyra brzmiała jak zdarta płyta, powtarzając raz po raz jego imię.
Dantego irytowało to niemiłosiernie. Skrzywił się i warknął: – Co ty, ducha wywołujesz? Przestań się do mnie przymilać. Nie myśl, że w ten sposób zastąpisz Aurelię w moim sercu.
– Co? – Lyra zamrugała, zdezorientowana tym, że Dante skierował rozmowę na tak dziwne tory.
Wskazując w stronę, z której dobiegał kuszący aroma
















