Po wspólnym grillu Killian zabrał Lyrę do siebie.
Była prawie wpół do trzeciej nad ranem, kiedy Barrett podał Killianowi torbę.
— Panie Vane, oto rzeczy, o które pan prosił.
— Dziękuję. — Killian wziął torbę i skinął głową. — Jest późno. Znajdź hotel w pobliżu i odpocznij.
— Tak jest. — Barrett wyszedł.
Killian odwrócił się do środka i akurat zobaczył Lyrę krążącą po domu niczym ciekawskie kocię.
















