„Halo, kochana Lyrie?” – dobiegł ją elegancki i magnetyczny głos Killiana, któremu towarzyszył cichy, swobodny śmiech. „Dlaczego dzwonisz do mnie o tej porze?”
„Kian! Ratuj!” Lyra, która przy innych zachowywała stoicki spokój, teraz brzmiała na kompletnie roztrzęsioną, niczym zagubione małe kocię.
Jej głos był tak żałosny, że serce natychmiast miękło.
Słysząc jej lękliwy ton, Killian zamilkł na mo
















