Aurelia poczuła się nieco zastraszona spojrzeniem Huxleya.
Drgnęła i zapytała ściszonym głosem: „Huxley, co... co się stało?”
To nie była jej wina, że Lyra sobie poszła, przecież nic nie zrobiła. Huxley chyba nie wyładuje na niej znowu swojej złości, prawda?
Huxley mocno zacisnął pięści.
Logika podpowiadała mu, że Aurelia tym razem nie zrobiła nic złego. Ale coś wewnątrz mówiło mu, że odejście Lyr
















