Gdy tylko Lyra skończyła mówić, nad grupą zapadła ciężka cisza. Myśl, że w pobliżu czaiło się siedem lub osiem osób, wydawała się zbyt absurdalna, by w nią uwierzyć.
Orson jako pierwszy otrząsnął się z tego, wymuszając śmiech. „Lyra, masz niezłą wyobraźnię” – powiedział, próbując rozluźnić atmosferę.
„Dokładnie” – wtrąciła Odette, obrzucając Lyrę wymownym spojrzeniem. „Polowanie dopiero się zaczęł
















