Dzięki pobłażliwości Killiana Lyra wpadła w niekontrolowany szał zakupów, wypełniając torby zarówno rzeczami niezbędnymi, jak i błahostkami.
Za każdym razem, gdy Eleanor patrzyła na córkę kupującą zapasy, jakby szykowała się na apokalipsę, jej serce ściskało się z niepokoju. Owszem, Killian zaoferował, że pokryje koszty, ale Lyra nie wykazywała ani krzty powściągliwości. Eleanor nie mogła przestać
















