— Lyra, co ty do cholery wyprawiasz?
Dante mocno chwycił nadgarstek Lyry, a jego twarz pociemniała z gniewu. — Zostań w samochodzie — warknął.
Ale Lyra nie zamierzała odpuścić. — Dante, ci faceci już nas otoczyli. Nawet jeśli tu zostaniemy, nie puszczą nas. Czy nie byłoby lepiej najpierw ich wszystkich powalić?
— Myślisz, że możesz ich ot tak załatwić? Co, przeszłaś trochę treningu i teraz uważasz
















