„Kian!” – oczy Lyry rozbłysły, gdy tylko go ujrzała.
Bez wahania rozłożyła ramiona i popędziła w jego stronę, rzucając mu się w objęcia niczym podmuch wiatru. Tam, na oczach wszystkich, wtuliła głowę w jego pierś, radośnie pocierając swoimi puszystymi włosami o jego ubranie. W końcu spojrzała w górę, a jej twarz promieniała zachwytem. „Kian, naprawdę przyszedłeś!”
Killian, którego dłonie naturalni
















