Gdy tylko rozległ się ten głos, żołądek Eliasza ścisnął się z niepokoju.
Zacisnął dłoń na telefonie, a jego ton stał się ostry i władczy. — Lyro, kto to przed chwilą mówił?
— Uh... kierowca — odpowiedziała szczerze Lyra, a w jej głosie pobrzmiewała zwykła swoboda.
— Kierowca? — Eliasz zmarszczył brwi jeszcze mocniej.
Żaden zwykły kierowca nie zwracałby się do niej per „Panno Caldwell”. Przez myśl
















