Niecałe pięć minut po tym, jak Killian i Lyra się rozdzielili, Lyra wyszła z lasu, wlokąc mężczyznę co najmniej dwa razy większego od siebie.
„Kian, wróciłam!” – zawołała Lyra, machając wesoło ręką.
Oczy Killiana zwęziły się lekko, gdy zauważył mężczyznę, którego ciągnęła za sobą.
Twarz mężczyzny była oblana zimnym potem, a jego ramiona zwisały niezgrabnie po bokach, kołysząc się z każdym krokiem.
















