Valeria spojrzała w górę. Słońce zachodziło, a jego promienie oślepiały ją, gdy próbowała śledzić ruchy kobiety na szczycie muru.
Ze starych kamieni wciąż wystawały kolce, ale Carmilli zdawało się to nie przeszkadzać. Z gracją spacerowała pomiędzy ostrymi ostrzami, nawet na nie nie patrząc. Prawdziwy kotołak.
– Czy mała Księżniczka się zgubiła? – zadrwiła, a jej słowa ociekały złośliwością. Koty w
















