Valeria oddychała ciężko z zamkniętymi oczami. Uwięziona w starożytnym przejściu we wnętrzu góry, starała się nie myśleć o Dravenie. Nie dość, że został zrzucony z nieba na zabójcze kolce, to teraz prawdopodobnie przykryło go jeszcze bezlitosne morze śniegu. Jej serce zakłuło, przyprawiając ją o zawroty głowy, a palce powędrowały do jej znaku.
Alaric mówił coś do nieszczęsnych niedźwiedzi, które
















