„To twój prawdziwy zapach” – szepnęła Valeria, a Koda skinął głową, potwierdzając jej domysły. Pochylił się ku niej, muskając dłonią jej policzek. Wzdrygnęła się i odsunęła, a ten ruch go zirytował, choć starał się tego nie po sobie poznać.
Jej skóra wydawała się w dotyku tak gładka. Jak płatki najdelikatniejszego kwiatu. Nie mógł się nasycić tymi doznaniami, kiedy jej dotykał. Miał nadzieję, że
















