Jarzące się czerwienią oko zamrugało w dusznej ciemności, mrożąc krew w żyłach Valerii. Wbiła łapy głęboko w oszronioną ziemię, obniżając środek ciężkości i przyjmując twardą pozycję obronną. Bellona, jej duch likanki, krążyła bez wytchnienia za jej oczami. Jej wilczyca nigdy nie wycofywała się z walki, ale sam przytłaczający ciężar aury sączącej się z cieni sprawił, że sierść na jej grzbiecie zje
















