Sfrustrowany i skrajnie niewyspany Draven stał na skraju starannie przystrzyżonych krzewów. Jego umysł szalał od mrocznego, niezwykle zaborczego gniewu. Spędził całą noc, przedzierając się przez lodowate północne lasy w poszukiwaniu Kody. Poszukiwania nie przyniosły absolutnie niczego. Ani śladu wroga. Tylko utrzymujący się, ohydny smród tego potwornego niedźwiedziołaka, który drwił z niego z cien
















