Ostre plaśnięcie wymierzonego policzka odbiło się echem w cichym, zmarzniętym lesie, a pole widzenia Valerii natychmiast zaszło szkarłatem.
Sama zuchwałość Króla Likanów sparaliżowała ją na ułamek sekundy, zanim czysta, niepohamowana furia zawładnęła jej układem nerwowym. Miała ochotę wyrwać jego arogancką głowę prosto z potężnych ramion. Nikt nigdy jej nie uderzył. Ani razu. A co dopiero w tak wr
















