Minęły lata, a Julian zmienił się nie do poznania. Jego rysy wyostrzyły się i nabrały wyrazistości.
Stał wysoki i wyprostowany, ubrany w uszyty na miarę czarny garnitur, z drewnianą bransoletką z koralików owiniętą wokół nadgarstka. Emanował od niego chłodny dystans i obojętność, wystarczające, by inni instynktownie trzymali się od niego z daleka. Nosił w sobie powagę kogoś, kto od lat dzierżył wł
















