Za późno na żale, były mężu

Za późno na żale, były mężu

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 6
Autor: Aeliana Moreau
16 mar 2026
Kiedy Sydney opuszczała posiadłość Sterlingów, jej utykanie znacznie się nasiliło. Od trzech lat, za każdym razem, gdy Caleb zawodził i się nie pojawiał, kończyło się to dla niej taką karą. Nie była już tym zaskoczona. Caleb nie zdawał sobie sprawy, że za każdym razem, gdy „udowadniał swoje oddanie” kobiecie, którą kochał, popychał Sydney o krok bliżej ku przepaści. Rodzina Sterlingów nie miała pożytku ze słabej kobiety, która nie potrafiła zatrzymać przy sobie serca męża. Jason westchnął. – Mogłaś skłamać, wiesz? Wymyślić coś bardziej surowego. Madame Sterling nie pobiłaby cię tak mocno. – Jasonie, babcia mnie wychowała. Mogłabym okłamać każdego, ale nigdy jej – powiedziała Sydney. Jej czysta, blada twarz nie zdradzała ani cienia urazy. Jason znów westchnął, ale tym razem w jego oczach pojawiło się szczere ciepło, gdy spojrzał na jej posiniaczone, zaczerwienione dłonie. – Nie zwlekaj zbyt długo. Jedź szybko do szpitala. – Dobrze. – Skinęła głową bez słowa. Jack już odjechał. Każdy krok posyłał przez ciało Sydney ostre fale bólu. Odkąd była mała, podejrzewała, że Eloise jest reinkarnacją okrutnego czarnego charakteru z jakiegoś dramatu historycznego. Dorothy Vettera, głowa rodu Hamptonów, kazała Penelopie zaledwie klęczeć na dziedzińcu. Eloise, głowa rodziny Sterlingów, kazała pokojówkom zabrać Sydney, by klęczała na ścieżce wysypanej ostrymi kamieniami. Początkowo śnieg sprawiał, że było to znośne. Owszem, było zimno, ale przynajmniej nie bolało. Gdy śnieg stopniał, pozostały tylko ostre skały. Zanim jej całe ciało zdążyło zmarznąć, pojawiły się pokojówki z trzcinami, by wychłostać jej dłonie. Ta część naprawdę bolała. Posiadłość Sterlingów znajdowała się wysoko w malowniczych, spokojnych górach. Sydney z trudem zdołała przekupić kierowcę z aplikacji, by przyjechał. Ponieważ późną nocą padał śnieg, kierowca odmówił pojechania dalej niż do podnóża wzgórza. Każdy krok w dół zbocza przynosił czystą agonię. Mimo zimowego chłodu, jej plecy były mokre od potu z powodu bólu. Daleko w przodzie, długi, czarny bentley wlekł się po oblodzonej drodze. Kierowca zmrużył oczy. – Proszę pana, to chyba panna Wilson. Na tylnym siedzeniu rozpierał się mężczyzna z założonymi nogami. Jego twarz, ostra i chłodna, emanująca potęgą, pozostawała w większości w cieniu. Nawet nie podniósł wzroku, mrucząc coś pod nosem. Jego wyraz twarzy był nieodgadniony. Elliot Tierney, asystent siedzący z przodu, nie mógł się powstrzymać. – Proszę pana, czy nie powinniśmy jej pomóc? – Chcesz tego? – Jego niski, magnetyczny głos był cichy, ale podszyty lodem. Elliot zamilkł. Po długiej pauzie mężczyzna wreszcie wyjrzał przez przednią szybę, mrużąc oczy na widok wątłej sylwetki zataczającej się na śniegu. – Dowiedz się, co Caleb robił dzisiejszego wieczoru. – Już to sprawdziliśmy. Najprawdopodobniej cieszy się romantyczną nocą z Penelopą. – Elliot dodał szybko: – Panna Wilson prawdopodobnie klęczała na śniegu od godzin. Osiąga kres swoich sił. Gdy tylko skończył, sylwetka przed nimi upadła. – A nie mówiłem, że... Drzwi samochodu otworzyły się z trzaskiem. Twarz mężczyzny pozostała zimna jak głaz, gdy zgarnął nieprzytomną kobietę w ramiona, owijając ją w swój kaszmirowy płaszcz. Elliot pospiesznie otworzył tylne drzwi. – Proszę pana, do szpitala czy... – Z powrotem do posiadłości. – Tak jest. – Chcę, żeby czekał lekarz – poinstruował mężczyzna. – Już załatwione. Wyczuwając nastrój, kierowca cicho podkręcił ogrzewanie. Wnętrze samochodu wypełniło ciepłe światło. Wzrok mężczyzny przesunął się po jej posiniaczonych kolanach. Jego ciemne oczy błysnęły chłodem, ale głos pozostał opanowany. – Nie powstrzymywali się. Elliot mruknął: – Kary madame Sterling są zawsze brutalne. – Czy Victor Sterling wkrótce wraca? – zapytał mężczyzna. – Tak – odparł Elliot. – Poczyni odpowiednie przygotowania – rozkazał. – Do jakiego stopnia? Mężczyzna zerknął na niego leniwie, a za jego spokojnymi oczami przemknął brutalny błysk. – A jak myślisz? … Sydney obudziła się osłabiona, ale o dziwo, bez bólu. Jej dłonie i kolana, które powinny pulsować, wyglądały przerażająco, ale bolały niewiele. Nawet kość ogonowa, obolała od kilku dni, wydawała się w lepszym stanie. Mimo to coś było nie tak. Nie powinno jej tu być. Marszcząc brwi, sięgnęła po hotelowy telefon, by po chwili zatrzymać się, czując delikatną woń drewna agarowego. Ten zapach wyrwał ją z oszołomienia. Prychnęła bezgłośnie, chwyciła z szafki nocnej znajomą tubkę robionej na zamówienie maści i wymeldowała się bez słowa. … Po powrocie do domu atmosfera wydawała się niezwykle przyjemna, jakby cała niedawna niezręczność wynikała z faktu jej istnienia. – Syd, wróciłaś – przywitała się Penelopa z radosnym uśmiechem. Najwyraźniej Caleb zrekompensował jej to zeszłej nocy. Sydney zignorowała ją. Penelopa nie skończyła. Podeszła bliżej, założyła włosy za ucho i błysnęła olśniewającą parą rzadkich kolczyków z różowymi diamentami. Sydney uwielbiała ten komplet od lat. Niedawno pojawił się na aukcji, a Caleb obiecał, że go dla niej kupi. Twierdził, że delikatne odcienie różu najbardziej jej pasują, a kolczyki będą wyglądać oszałamiająco. Bez wątpienia to samo powiedział Penelopie. Wychwytując błysk emocji na twarzy Sydney, Penelopa zadowolona uniosła podbródek. – Babcia mówiła, że masz dobre oko do biżuterii. Spójrz. Kosztowały ponad milion dolarów. Cal kupił je dla mnie. Myślisz, że są tego warte? – Są przyzwoite – powiedziała Sydney z lekkim uśmiechem, tłumiąc gorycz. – O, właśnie. Cal i ja nadal jesteśmy prawnie małżeństwem. Więc technicznie rzecz biorąc, połowa tego miliona to nasza wspólna własność małżeńska. Dokładna kwota to milion czterysta tysięcy. Wyciągnęła telefon. – Penelopo, proszę, przelej siedemset tysięcy dolarów na to konto do północy. W przeciwnym razie będę musiała poprosić o to babcię. Telefon Penelopy zabrzęczał. Pojawiła się wiadomość z numerem konta bankowego. Jej twarz spochmurniała. „Ta suka. Zawsze grozi mi tą starą raszplą. Siedemset tysięcy dolarów? Rodzina Hamptonów jeszcze nawet formalnie nie podzieliła majątku”. Po śmierci Lucasa, Penelopa odziedziczyła zaledwie pięćset tysięcy dolarów. Sydney nie obchodziło, czy Penelopa ma te pieniądze. Po prysznicu zaczęła porządkować swoje rzeczy. Nie zamierzała przeciągać sprawy. Spakowała nawet swoją suknię ślubną i kazała Nancy ją wyrzucić. Właśnie gdy targała zawiniątko na dół, wszedł Caleb. Jego wzrok padł na niezdarnie zapakowaną suknię, a w żołądku poczuł niepokój. – Dlaczego znosisz suknię ślubną? Sydney odwzajemniła jego spojrzenie, spokojna i opanowana. – Wyrzucam ją. „Bezużyteczne rzeczy zasługują na to, by je wyrzucić”, pomyślała.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Za późno na żale, były mężu | Czytaj powieści online na beletrystyka