– Mhm. – Caleb zawahał się przez ułamek sekundy, po czym odpowiedział łagodnie, lecz stanowczo: – Mam jutro po południu spotkanie. Mogę wrócić trochę później.
Serce Sydney zamarło z zawodu. – Rozumiem...
– Co rozumiesz? Posłuchaj mnie do końca. – Jego głos pozostał spokojny i miły. – Jeśli nie uda mi się wrócić na czas, żeby po ciebie podjechać, czy moglibyśmy spotkać się od razu w posiadłości Ste
















