Za późno na żale, były mężu

Za późno na żale, były mężu

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 8
Autor: Aeliana Moreau
16 mar 2026
Serce Caleba zabiło mocniej. Zatrzymał się w miejscu i napotkał jej jasne, chłodne spojrzenie. – Sydney... – Jej imię wymsknęło mu się, zanim zdołał się powstrzymać. Uśmiechnęła się nagle, a jej głos był miękki i lekki. – Spokojnie. Dlaczego jesteś taki spięty? Wiem, że ty i Penelopa znacie się od dłuższego czasu. To naturalne, że wciąż jesteś przyzwyczajony, by nazywać ją jej przezwiskiem. … Gdy czarny maybach zniknął na podjeździe, Sydney powoli oparła się na kanapie. Nie spodziewała się, że to powie. Zawsze była dobra w odgrywaniu słodkiej, posłusznej żony. Wszystko, czego potrzebowała, to poczucie winy i wyrzuty sumienia Caleba, by zapewnić sobie czysty rozwód. Dlaczego więc zbiła go z tropu tak bezsensownym pytaniem? Odchyliła głowę i wpatrywała się w sufit. Oczy ją piekły. Zanim zdążyła rozwikłać tę myśl, zadzwonił jej telefon. To była Tiffany. – Syd, masz ochotę wyjść dziś na drinka? – Jasne – powiedziała szybko, po czym dodała: – Ale trochę później. Prowadzę transmisję na żywo o odnowie biologicznej. Powinnam skończyć do dziesiątej. Transmisje na żywo były częścią działań promocyjnych kliniki. Technicznie rzecz biorąc, nie należały do jej obowiązków, ale raz zastąpiła koleżankę i odzew był doskonały. Ta sama koleżanka pokazała jej, jak używać filtru upiększającego — tak drastycznego, że jej zmarła matka mogłaby jej nie rozpoznać. Dobrze wyglądała przed kamerą, a jej łagodny głos działał uspokajająco. Od tamtej pory klinika zaczęła regularnie przydzielać jej transmisje. – Super. Wpadnę po ciebie po pracy. Powinno to być w idealnym momencie – powiedziała Tiffany. – W porządku. Porozmawiały jeszcze chwilę. Sydney poczuła się wyraźnie lepiej i wróciła do swojego pokoju, aby przejrzeć notatki do wieczornego segmentu. Jedną z niezaprzeczalnych zalet bycia żoną Caleba była wolność. Nigdy nie wtrącał się w jej sprawy. Rodzina Sterlingów również nie mogła jej tak uważnie monitorować — nie z nazwiskiem Hampton za jej plecami. Po cichu kontynuowała budowanie swojej kariery medycznej i prowadziła regularne konsultacje w klinice. Po trzech latach jej oszczędności były większe, niż się spodziewała. … Transmisja zakończyła się punktualnie o dziesiątej wieczorem. Sydney zeszła na dół w doskonałym nastroju, dokładnie wtedy, gdy Tiffany podjechała pod dom. Gdy wślizgnęła się do samochodu, Tiffany uniosła brew. – Ktoś tu jest w dobrym nastroju. Rozwód idzie dobrze? – Całkiem nieźle. – Sydney uśmiechnęła się. – Warto to uczcić. … Bar był pękał w szwach, ale Tiffany miała zarezerwowane miejsce dzięki znajomościom z właścicielem. Zanim Tiffany wróciła z toalety, Sydney zaczęła już pić. Tiffany zaśmiała się. – Caleb wie, że pijesz? – Oczywiście, że nie. – Sydney przechyliła lekko głowę i ukazał się jej blady dołeczek. – Tak jak ja nie wiedziałam, że jego serce należy do Pen... – Całuj! Całuj! – Dalej, rusz się! – Cal, chyba nie wracasz dziś na noc do domu? Hałas z parkietu ją zagłuszył. Odwróciła się w stronę zbiegowiska, a jej uśmiech zamarł. Tiffany podążyła za jej wzrokiem, a jej wyraz twarzy spochmurniał. – Czy to Caleb? W samym środku tłumu, w błyskach świateł, stał Caleb obejmujący kobietę w olśniewającej czerwonej sukni. Jego ostre rysy twarzy były nie do pomylenia. Zawsze opanowany Caleb miał w oczach rzadko spotykaną łagodność. Tiffany wpatrywała się. – Zaraz, jego wielką miłością jest Penelopa Monroe? – Ta, szokujące, co? – Sydney osuszyła kieliszek. Jej głos stał się ochrypły. – Też się tego nie spodziewałam. Właśnie wtedy Penelopa stanęła na palcach i pocałowała go. Caleb odruchowo przyciągnął ją bliżej. Wyglądali jak idealna para. – Łał! – Niezła jest! – Cal nie wróci dziś na noc! Ten sam tłum, który kiedyś nazywał Sydney „panią Hampton”, teraz im kibicował. Tiffany gwałtownie wstała, ale Sydney złapała ją za nadgarstek. – Nie rób tego. – Myślisz, że jestem głupia? – Tiffany zrobiła kilka zdjęć, a następnie pociągnęła Sydney do góry. – Wiem, że masz swój plan, ale to miejsce jest obrzydliwe. Chodźmy gdzie indziej. … Sydney miała wyjątkowo słabą głowę. Obudziła się dopiero późnym popołudniem następnego dnia. Głowa jej pękała, a oczy były opuchnięte. Zamrugała kilka razy, zanim uwierzyła, że wpłata siedmiuset tysięcy dolarów na jej konto bankowe nie była halucynacją wywołaną kacem. Przetarła oczy i sprawdziła nadawcę. To była Penelopa. Wspomnienia z wczorajszej nocy powróciły. „A więc naprawdę je przelała”. Penelopa musiała być przerażona wizją Dorothy. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę to, jak sprawy potoczyły się zeszłej nocy, te pieniądze prawdopodobnie pochodziły od Caleba. Połowa majątku małżeńskiego należała do niej. Czuła, że ma do tego pełne prawo. Z telefonem w dłoni, Sydney zeszła na dół i nalała sobie szklankę wody z miodem. Nancy zauważyła jej bladość. – Panno Wilson, chce panienka coś zjeść? Mam zdrowotny gulasz albo najpierw zrobię trochę rosołu z kurczaka. Sydney przez cały rok przygotowywała spersonalizowane przepisy dla Nancy, uwzględniając potrzeby zdrowotne jej i Caleba. – Mam mdłości. Poproszę tylko rosół – powiedziała, rozglądając się wokół. – Czy Caleb i Penelopa wrócili wczoraj na noc? – Nie wygląda na to – zawołała Nancy z kuchni. Dodała na tace czekoladowe ciastko, wiedząc, że Sydney ma słabość do słodyczy. W tym momencie wpadł Timothy. Oparł pięści na biodrach i skrzywił się na jej widok. – Wujek Caleb i mamusia byli wczoraj w nocy razem! Niedługo przestaniesz być moją ciocią, zła kobieto! Nie zasługujesz na niego! Dźgnął w nią pulchnym palcem, a jego oczy były pełne słusznego gniewu. Sydney skinęła w zamyśleniu głową i odtrąciła jego rękę. – Wiesz, kim wtedy będziesz, jeśli twoja mama wyjdzie za twojego wujka Caleba? – Kim? – Piątym kołem u wozu. – Schyliła się, uśmiechając się życzliwie, i poklepała go po policzku. – Pozwól, że ci wyjaśnię. To znaczy, że będziesz ciężarem. A kiedy twoja mamusia i twój wujek będą mieli nowe dziecko, nikt nie będzie cię już lubił. Szczęśliwy? Mały ciężarze. – Łaaa! – Timothy wybuchnął płaczem. Grube łzy potoczyły się po jego policzkach, gdy chwycił tablet i próbował nawiązać połączenie wideo z Penelopą. Brak odpowiedzi. Spojrzał gniewnie na Sydney, wciąż szlochając, i zadzwonił ponownie. – Już cię nie lubią – powiedziała Sydney z uśmiechem. – A nie mówiłam? Nawet nie kłamała. Po zeszłej nocy Penelopa mogła już nosić jego nowe rodzeństwo przyrodnie, będące w połowie jego kuzynem. – Łaaa! Wcale nie... – Timothy wciąż płakał, wycierając łzy rękawem. Sydney pociągnęła łyk wody z miodem i usiadła przy stole. Jej telefon zabrzęczał informując o wiadomości od Tiffany. Był to przesłany artykuł z wiadomościami. Nancy wyszła z zupą, zaskoczona hałasem. – Co znowu dolega temu małemu? Zawywa, jakby niebo waliło mu się na głowę. Sydney podniosła ekran. – Może zobaczył to i uświadomił sobie, że jego mama to rozbijaczka małżeństw. Ciężka sprawa dla dziecka. Nancy przeczytała nagłówek i westchnęła. [Dyrektor generalny Hampton Corp., Caleb Hampton, przyłapany późną nocą na całowaniu z tajemniczą kobietą w barze!]

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 – Za późno na żale, były mężu | Czytaj powieści online na beletrystyka