Po wejściu do samochodu Sydney nie odezwała się ani słowem. Siedziała cicho, oparta o fotel, z oczami utkwionymi w mijanych za oknem ulicznych pejzażach.
W ciągu czterech lat ich znajomości udowodniła, że jest rozsądna i odporna. Przypominała wytrzymały wiesiołek, kwitnący pomimo wiatru i deszczu. Ale teraz coś było nie tak. Milczała, a Marcus wyczuwał jej smutek.
Na czerwonym świetle delikatnie n
















