Sydney obudziła się po nieokreślonym czasie, wyrwana ze snu przez ciche bzyczenie wibrującego telefonu.
Światło w pokoju wydawało się rażące dla jej wciąż zaspanego umysłu. Osłoniła oczy jedną dłonią i po omacku sięgnęła po telefon, odbierając sennym głosem: "Słucham?"
"Syd, dlaczego jeszcze nie ma cię w domu?"
To była Tiffany – niespokojna, wręcz szalejąca z niepokoju. Po powrocie z pracy zorient
















