– Jedziemy na lunch – powiedział spokojnie Julian.
Sydney zjeżyła się. – Zatrzymaj samochód.
Nie zwolnił. Zamiast tego obserwował ją w lusterku wstecznym, czekając na chociażby najmniejszy cień wahania.
Widząc, że nie ma zamiaru się zatrzymać, nie kłóciła się. Pociągnęła za klamkę i rzuciła ostro: – Wiesz, że nie będę cię słuchać. Trzy lata temu już bym wyskoczyła — i teraz też to zrobię.
Julian o
















