Było to dla Caleba uczucie całkowicie obce, jakby wymknęła mu się kontrola. Wpatrywał się w Sydney nie mrugając i przez ulotną chwilę pomyślał, że jeśli ona się do tego przyzna, to równie dobrze mógłby ją zmiażdżyć.
Zamiast tego opuściła wzrok i odpowiedziała cicho: – A czy ty również mnie nie wykorzystywałeś?
To było obustronne. Każde z nich czerpało z tego korzyści.
Chwycił ją za szczękę, zmusza
















