Wzrok Sydney prześlizgnął się po idącej z tyłu Penelope. Jej głos zabrzmiał beznamiętnie. – Nie trzeba. Tiffany na mnie czeka.
Caleb wreszcie wyczuł, że coś jest nie tak. Wyciągnął rękę i delikatnie chwycił ją za nadgarstek. – Sydney, poczekaj chwilę.
Próbowała się wyrwać, ale jej nie puszczał. Nie patrząc na nią, rzucił do Penelope: – Idź poczekać do samochodu.
– Dobrze. Tylko upewnij się, że na
















