Właśnie wtedy, gdy Sydney zaczęła czuć się niezręcznie, Charlotte pojawiła się przed nią i wzięła ją za rękę, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. "Panno Wilson, pamięta mnie pani, prawda?"
Sydney skinęła głową. "Tak".
Pamiętała Charlotte jako sekretarkę Juliana. Niektórych mogłoby dziwić, że ktoś taki jak Julian - zimny, zdystansowany i skrupulatnie przestrzegający granic - kiedykolw
















