Narracja trzecioosobowa
Kaelen patrzył, jak ona odchodzi, a jej drobna postać starała się utrzymać tempo, które sobie narzuciła.
Nawet w tej sytuacji wciąż uważał ją za uroczą.
Raniło go to, że doprowadził ją do takiego stanu. Natychmiast, nie musząc nawet nic mówić, spojrzał na Sorena, a ten skinął głową ze zrozumieniem.
— Będę trzymał się blisko niej.
— Musisz.
— Tak jest, szefie.
— Nic nie może
















