Posadził mnie na blacie, podciągając moją koszulkę tak, by odsłonić moje pośladki.
Ujęłam jego twarz w dłonie i westchnęłam, szepcząc i rozglądając się dookoła: — Soren i Sloane dosłownie wciąż tu są, co jeśli wejdą?
— To ich pieprzony pech, bo ich ostrzegałem — odparł, wpatrując się w moje oczy, by po chwili powoli złączyć nasze usta w pocałunku.
Przesunęłam palcami po jego karku, oddając pocałun
















