Gdy tylko wyszli, wybuchnęłam płaczem.
„Ty żałosna dziwko i kłamczucho” – Tinsley stanęła przede mną z rękami skrzyżowanymi na piersi. „Tylko udajesz, że płaczesz, a przecież wchodzisz do najbogatszej i najsławniejszej rodziny na świecie. Powinnaś być wdzięczna za tę szansę”.
Podniosłam się, uznając, że nie mam dziś ochoty na jej wysłuchiwanie jej bzdur.
„Gdzie ty się wybierasz?” – ciotka nagle podniosła głos.
„Idę do swojego pokoju” – odpowiedziałam cicho.
„Lepiej nie planuj ucieczki z tego domu i przyniesienia wstydu rodzinie”.
Zignorowałam ją i leniwie wlokłam się do swojej sypialni. Usiadłam na podłodze z kolanami podciągniętymi pod brodę, ukryłam twarz w dłoniach i szlochałam.
*
Nastała noc, a ja siedziałam na łóżku. Dlaczego płakałam? Miałam chłopaka i mogłam po prostu z nim zamieszkać.
Owszem, jedyne, na co było go stać, to kawalerka w jednej z najgorszych dzielnic, ale wolałabym być tam niż wychodzić za mąż za nieznajomego.
Wstałam i natychmiast wybrałam numer Silasa. Nie odbierał. Próbowałam kilka razy, bez skutku. Zerknęłam na zegar ścienny – była już grubo po dziewiątej wieczorem, co oznaczało, że ciotka i jej rodzina prawdopodobnie już śpią.
Wyszłam z pokoju i na palcach minęłam sypialnię Tinsley. Słyszałam, jak chichocze przez telefon, rozmawiając z koleżankami.
Udało mi się po cichu zejść na dół i wyjść z domu. Otarłam twarz wierzchem dłoni.
„Dam radę, mam Silasa, nigdy mnie nie znajdą” – przekonywałam samą siebie.
Świeże powietrze poza posiadłością sprawiło, że dotarło do mnie, jak bardzo byłam tam duszona. Czułam, że w końcu spotka mnie dziś coś dobrego.
Miałam trochę pieniędzy, które wcześniej tego dnia ukradłam z toaletki Tinsley, więc machnęłam na taksówkę. To było dwadzieścia minut jazdy od domu.
*
Weszłam do jego mieszkania, używając kodu – mojej daty urodzenia. Wszystko było w nieładzie, totalny bałagan. Jego ubrania leżały rozrzucone na podłodze.
Otworzyłam usta, by zawołać jego imię, ale wtedy usłyszałam jęki dochodzące zza przegrody, która służyła mu za sypialnię. Brzmiało to tak, jakby się z kimś bił.
Zaniepokojona, pobiegłam sprawdzić, co się dzieje. Zamarłam w szoku. Mój chłopak leżał w łóżku nie z jedną, nie z dwiema, ale z trzema innymi kobietami.
Jedna z nich miała nogi zarzucone na jego ramiona, podczas gdy on ssał jej łechtaczkę, dłonią ściskał pierś drugiej i drażnił jej sutek, a jednocześnie wpychał kutasa w usta trzeciej kobiety.
Szczęka mi opadła. Próbowałam odwrócić wzrok, ale nie mogłam; odgłos ciał i ich jęki wypełniały pokój.
„Nie wiedziałam, że spodziewasz się kogoś jeszcze” – powiedziała jedna z kobiet, gdy zauważyła mnie tam stojącą.
„Hę?” Silas odwrócił się za siebie, a jego oczy rozszerzyły się z przerażenia, gdy mnie zobaczył.
To, co przykleiło mnie do ziemi, zniknęło, gdy tylko zobaczyłam, że się do mnie zbliża. Odwróciłam się, by szybko wyjść, ale on mnie dogonił, nie dbając o swoją nagość, złapał mnie za ramię i zmusił, bym na niego spojrzała.
„Elara, co ty tu robisz?”
Wyrwałam się z jego uścisku i uderzyłam go mocno w twarz. „Tylko tyle masz do powiedzenia?! Jak mogłeś mi to zrobić?”
Złapał się za policzek, a ja patrzyłam, jak jego brwi powoli układają się w grymas gniewu. „Powiedziałaś, że się dziś nie pojawisz”.
„I to daje ci prawo do zdradzania mnie z tymi kobietami?” Moje oczy zaczęły zachodzić łzami.
„To wszystko twoja wina!” Nagle zaczął na mnie wrzeszczeć. „W sumie to dobrze, że dowiedziałaś się w ten sposób. Umawiałem się z tobą tylko dlatego, że zobaczyłem posiadłość, w której mieszkasz, i myślałem, że masz kasę, a okazało się, że jesteś tam tylko zwykłą służącą”. Podszedł bliżej, a ja natychmiast cofnęłam się o krok.
„Silas…” – mój głos był ledwie szeptem, a łzy groziły zalaniem policzków.
„I nawet nie chcesz się ze mną pieprzyć? Więc po co to wszystko? Ciągle powtarzasz, że nie jesteś gotowa. No to wiesz co? Mam dość czekania, od dawna miałem dość”.
Złapał mnie bardzo mocno za ramię i zaczął wyciągać z mieszkania. Wypchnął mnie za drzwi z taką siłą, jakbym była śmieciem. Zatoczyłam się i prawie straciłam równowagę.
Wzdrygnęłam się, gdy zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Przycisnęłam dłoń do ust, a łzy nie przestawały płynąć.
Teraz moje życie było skończone. Silas był wszystkim, co mi zostało. Nie sądziłam, że moje urodziny mogą być jeszcze gorsze.
Nie miałam dokąd pójść. Nawet gdybym chciała uciec, nie miałam pieniędzy. Stałam pod jego drzwiami, ruszając się dopiero wtedy, gdy usłyszałam wznowione odgłosy jego jęków.
Szłam ulicami, zagubiona w myślach – to były najgorsze urodziny w moim życiu. Ale nie mogłam wrócić do dworu, musiałam uciec na dobre.
Tak bardzo pogrążona w zmartwieniach, nie miałam pojęcia, że głośne trąbienie samochodu jest skierowane do mnie, dopóki nie zobaczyłam migających świateł. Nie wiedziałam jak, ale jakimś cudem weszłam wprost w korki i znalazłam się na środku drogi. Trąbiący samochód zbliżał się do mnie z pełną prędkością. Uniosłam ręce w odruchu obronnym, zaciskając mocno oczy w oczekiwaniu na uderzenie.
Poczułam, jak silna ręka szarpie mnie do tyłu, na coś, co w dotyku było twarde jak ściana. Stałam tak, wciąż w szoku, że prawie zginęłam.
„Możesz się już odsunąć” – usłyszałam głęboki głos.
Gwałtownie otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że ta ściana to klatka piersiowa, w której miałam wtuloną głowę. Odskoczyłam gwałtownie, pochylając głowę w geście wdzięczności. „Tak strasznie przepraszam, uratował pan mi życie, dziękuję bar–” słowa uwięzły mi w gardle, gdy podniosłam wzrok na swojego wybawcę.
Szczęka mi opadła, a oczy rozszerzyły się, gdy zdałam sobie sprawę, kto przed mną stoi.
To nie był nikt inny jak Kaelen Vexton, człowiek, za którego miałam wyjść jutro za mąż. Ale to nie to było najbardziej szokujące.
Nie siedział na wózku. Stał na własnych nogach, górując nade mną.
















