Zamieniona panna młoda miliardera: Jego bezwzględny sekret

Zamieniona panna młoda miliardera: Jego bezwzględny sekret

Autor: Emilyyyyy

Rozdział 5
Autor: Emilyyyyy
15 cze 2026
„Tak” – westchnęłam zrezygnowana. Ksiądz zwrócił się do mojego sparaliżowanego przyszłego męża. „Czy ty, panie Kaelenie Vextonie, bierzesz pannę Tinsley Crestwell za prawowitą małżonkę?” „Tak” – powiedział bez wahania, tonem podszytym czymś, co odebrałam jako gniew. „Ogłaszam was mężem i żoną” – zakończył ksiądz. Po słowach księdza rozległy się brawa i wiwaty. Ksiądz zaczął mówić: „Możecie teraz poce–”, ale urwał, gdy Kaelen Vexton zaczął odjeżdżać na wózku. Wszyscy wodzili za nim wzrokiem, zapadła niezręczna cisza, gdy zostałam sama przed ołtarzem. Pani Vexton podeszła szybko do mnie i zaśmiała się nerwowo. „Dalej, wszyscy, świętujmy powiększenie rodziny Vextonów”. Wszyscy wrócili do klaskania i wiwatowania, jakby nic się nie stało. * Nastała noc i nadszedł czas, by ciotka odjechała. Patrzyłam, jak wszyscy piją, podczas gdy ja siedziałam sama, skulona w kącie w drogiej sukni. „Wiem, że będziecie bardzo tęsknić za córką” – powiedziała pani Vexton – „ale wierzcie mi, jest w dobrych rękach”. Ciotka wybuchnęła udawanym płaczem. „Och, Tinsley! Moja droga Tinsley!” Przyciągnęła mnie do mocnego uścisku. Trzymając mnie ciasno, szepnęła mi do ucha: „Lepiej nic nie wywijaj ani nie wygadaj prawdy, to jest teraz twoje życie”. Odsunęła się, a ja nie mogłam powstrzymać łez. Przez dwadzieścia lat nie zaznałam miłości, a teraz sprzedali mnie, jakbym była niczym. „Och, nie płacz, Tinsley” – pani Vexton poklepała mnie po plecach. „Możesz odwiedzać rodzinę, kiedy tylko zechcesz”. Zwróciła się do wuja: „Mój mąż poprosi o spotkanie i będziemy mogli sfinalizować resztę umowy małżeńskiej. Szkoda, że nie mógł tu dziś być, miał bardzo ważne spotkanie biznesowe za granicą”. „Wszystko w porządku” – zachichotał wuj, przeczesując palcami rzednące włosy. Tinsley uśmiechnęła się do mnie kpiąco; niemal słyszałam szyderstwo w jej głowie. „Będę tęsknić, moja ulubiona kuzynko” – nachyliła się, by szepnąć mi do ucha. „Baw się dobrze ze swoim sparaliżowanym mężem i jego niesprawnym fiutem”. Odprowadzono ich do samochodu i odjechali do domu, zostawiając mnie samą w rezydencji pełnej obcych ludzi. Pani Vexton dalej machała na pożegnanie wszystkim gościom. * Gdy wszyscy wyszli, zaprowadziła mnie do części mieszkalnej ich ogromnego domu. Od wejścia prowadził wielki korytarz do salonu. Wystrój był biały ze złotymi akcentami tu i ówdzie. Podłogi wykonano z białego marmuru, a jedynymi dekoracjami były nieliczne obrazy na ścianach i ceramiczne wazy. Dom przypominał zimny, opustoszały hotel. Kaelen i jego bracia siedzieli w salonie, popijając alkohol. Było tam też kilka kobiet, których pokrewieństwa nie potrafiłam odgadnąć. „Kaelen Vexton!” – fuknęła jego matka, a wszyscy odwrócili się w naszą stronę. „Dzięki Bogu, że była tu tylko rodzina. Jak mogłeś zrobić coś takiego? Chciałeś nas zawstydzić?!” – krzyknęła na niego. Nalał sobie drinka, a jego twarz była całkowicie wyprana z emocji. „Przestań wrzeszczeć, kobieto. Zrobiłem, co chciałaś” – uniósł jedną brew. „Chyba nie oczekujesz, że będę ją traktował jak żonę?” „Kaelen, jak możesz tak mówić?” – westchnęła, zszokowana słowami syna. „Wywiązałem się ze swojej części umowy. Dałem ci pannę młodą, której tak desperacko potrzebowałaś, więc nie przekraczaj granicy” – powiedział spokojnym tonem, który jednak sprawił, że strach przeszył moje ciało. Odstawił szklankę, podjechał wózkiem do prywatnej windy i zniknął nam z oczu. W pokoju natychmiast zapadła cisza. „Ja… chyba po prostu pójdę spać” – powiedziałam cicho, nienawidząc skrępowanych spojrzeń jego rodzeństwa. Pani Vexton odwróciła się do mnie. „Oczywiście, kochanie, nie martw się za bardzo” – uśmiechnęła się. „Jeszcze się do ciebie przekona. Musisz być zmęczona po tym stresie, idź do pokoju męża – to pierwsze drzwi po prawej na drugim piętrze. Jutro powiem ci wszystko, co musisz wiedzieć”. Skinęłam głową na znak, że rozumiem, i ociężale weszłam po schodach. Z niepokojem wpatrywałam się we wskazane drzwi. Wzięłam głęboki oddech, zastanawiając się, czy nie powinnam po prostu przespać się na zewnątrz, w tym nieskończonym korytarzu pełnym drzwi. Drżącą ręką zapukałam. Nie było odpowiedzi, więc nacisnęłam klamkę i weszłam. Siedział na wózku przy biurku, przeglądając telefon. Przebrał się w czarny podkoszulek na ramiączkach i białe szorty, a włosy miał upięte w niski kok. Spojrzał na mnie i natychmiast się skrzywił. Pokój był dwa razy większy od pokoju Tinsley. Na środku stało ogromne łóżko, obok wielka czarna kanapa z mnóstwem poduszek, wielkie okno z widokiem na ogród, a szare ściany pokrywały jego własne portrety. Zestresowana zamknęłam za sobą drzwi. Gdy tylko zrobiłam krok do środka, jego głęboki głos przerwał ciszę: „Dostałaś to, czego chciałaś – nazwisko Vexton. Pilnuj swojego miejsca. Nie oczekuj ode mnie żadnych obowiązków małżeńskich”. Moje serce waliło tak mocno, że bałam się, że eksploduje. „Ta… tak, panie Kaelenie” – skinęłam szybko głową. Podjechał wózkiem nieco bliżej mnie. „Jest powód, dla którego pozostałe piętnaście kobiet zerwało zaręczyny. Nikt nie wchodzi w drogę Kaelenowi Vextonowi. Nic ani nikt”. Cofnęłam się o krok, potakując pospiesznie. „Jesteś dla mnie nikim i tylko tym zawsze będziesz, słyszysz mnie, kurwa?” Skinęłam szybko głową, a moje dłonie drżały wzdłuż ciała. Odwróciłam się, by skierować się do kanapy; chciałam tylko zasnąć i mieć za sobą ten koszmarny dzień. „Gdzie ty się wybierasz?” – zawołał za mną, co sprawiło, że aż podskoczyłam. „Spać…” – odpowiedziała cicho. „Jestem niemal pewien, że nie to robią pary w noc poślubną” – usłyszałam. Odwróciłam się gwałtownie. To, co zobaczyłam, sprawiło, że straciłam równowagę. Prawie upadłam na podłogę, dopóki nie złapał mnie mocno za nadgarstek. Nie siedział na wózku. Stał tuż obok mnie, górując nade mną. Miałam metr siedemdziesiąt, ale przy tym, jak nade mną wyrastał, poczułam się nagle mikroskopijna. Próbowałam się cofnąć, ale on wsunął ramię pod moją talię, przyciągając mnie do siebie i dociskając moją klatkę piersiową do swojej. Pochylił głowę tak, że jego twarz znajdowała się zaledwie centymetry od mojej. „Pozwól, że ci pokażę” – zaczął niskim głosem, który był niemal szeptem – „co robią pary w noc poślubną”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 – Zamieniona panna młoda miliardera: Jego bezwzględny sekret | Czytaj powieści online na beletrystyka