Zamieniona panna młoda miliardera: Jego bezwzględny sekret

Zamieniona panna młoda miliardera: Jego bezwzględny sekret

Autor: Emilyyyyy

Rozdział 2
Autor: Emilyyyyy
14 cze 2026
„Co?!” Zabrakło mi słów. Ciotka kopnęła mnie pod stołem, rzucając mi spojrzenie, które ostrzegało przed jakimkolwiek słowem. Wszyscy wpatrywali się we mnie szeroko otwartymi oczami; wyraźnie w nią nie wierzyli – wyglądałam, jakbym była ubrana w łachmany, z rozczochranymi włosami. „Tinsley bywa żądna przygód, pracowała nad pewnym projektem, dlatego nie miała czasu się przygotować. Tak nam przykro, że musieliście ją poznać w takim stanie” – ciotka podniosła mnie z krzesła. „Zaraz się przebierze”. Ciotka pociągnęła mnie na górę do pokoju Tinsley. „Ciociu Roweno, co ty wyprawiasz? Dlaczego okłamałaś rodzinę Vextonów i powiedziałaś, że nazywam się Tinsley Crestwell?” Moje serce tłukło się w piersi jak szalone, gdy mózg próbował przetworzyć to, co się działo. „Wyjdziesz za tego kalekę. Musisz być Tinsley, dopóki proces ślubny się nie zakończy”. Skrzyżowała ręce na piersi. „Nie, nie mogę!” Moje oczy natychmiast wezbrały łzami. „Mam chłopaka. Nie chcę wychodzić za mąż za człowieka, którego nie znam”. Uderzyła mnie mocno w twarz. „Wyjdziesz za niego i to moja ostatnia decyzja”. Zaczęłam zanosić się płaczem. „Nie możecie mnie do tego zmusić”. „Po tym wszystkim, co ta rodzina zrobiła, by cię utrzymać?” Skrzywiła się. „Jeśli nie zgodzisz się na to małżeństwo, ujawnimy całemu światu nagrania twojego ojca. Wiesz, jak zdobył swój majątek – zniszczymy wizerunek, który budował!” Zagroziła, wiedząc, jak bardzo zależy mi na zachowaniu godności moich rodziców. Szlochałam dalej. „Proszę, nie mogę za niego wyjść. Możecie odwołać propozycję małżeństwa, błagam”. „I stracić udziały warte prawie miliard dolarów? Nigdy”. „Ciociu, proszę!” Wiedziałam, że moje błagania trafią w próżnię, jak zawsze. „Mów ciszej” – powiedziała, przeszukując szafę Tinsley. „Macie ten sam rozmiar, załóż to”. Rzuciła we mnie białą suknią. Pospieszyła do toaletki Tinsley, wyciągnęła kosmetyczkę i szczotki do włosów. „Ugh, wyglądasz i śmierdzisz jak szczur, jak ty w ogóle możesz być częścią tej rodziny?” Posadziła mnie siłą. „Natychmiast wytrzyj te łzy”. Otarłam oczy wierzchem dłoni, pociągając nosem, wiedząc, że nie mam już wyboru. Zaczęła szybko szczotkować moje włosy i upięła je w schludny kok. Przypudrowała moją bladą twarz i nałożyła mi matową, czerwoną szminkę. „To podkreśla twoje niebieskie oczy, tak, w końcu wyglądasz jak Crestwell”. Wsuwając na mnie suknię bez ramiączek sięgającą do kolan, uśmiechnęła się do siebie promiennie. „Jesteś gotowa”. * Gdy schodziłyśmy po schodach, wszyscy zwrócili na mnie wzrok. „Przepraszam, że musieliście czekać” – przeprosiła ciotka. „Ale już jest”. Pani Vexton miała na twarzy szeroki uśmiech. „Twój ojciec tyle opowiadał o tym, jaka jesteś piękna, teraz mu wierzę. Jesteś nadzwyczaj urodziwa, idealnie pasujesz do rodziny”. „Dziękuję” – odpowiedziała ciotka z szerokim uśmiechem, zmuszając mnie, bym usiadła przy stole. Próbowałam powstrzymać łzy; gdybym zapłakała, ciotka nie tylko by mnie zabiła, ale i zrujnowałaby dobre imię mojego ojca. „Nie chcę żadnych opóźnień w procesie ślubnym. Właściwie po to tu dziś przyszliśmy – uznaliśmy, że gdy tylko się poznają, możemy zacząć przygotowania” – powiedziała pani Vexton. „Mój mąż nie mógł przyjechać, ale przesyła swoje błogosławieństwo, to bardzo zajęty człowiek. To są moi synowie: Beckett, Sterling, Dorian. To bracia Kaelena”. Wymieniła ich jednym tchem, przedstawiając trzech mężczyzn, którzy przybyli pierwsi. „Wspaniale!” Ciotka klasnęła w dłonie. „Ustalmy zatem datę”. „Skoro to będzie prywatny ślub tylko w gronie rodzinnym, myślałam o najbliższej sobocie?” „To za zaledwie trzy dni” – odezwał się mój wuj, nie potrafiąc ukryć zaskoczenia sytuacją. „Czy to jakiś problem?” Pani Vexton uniosła jedną brew. Wuj i ciotka wymienili spojrzenia, po czym ciotka przykleiła ten swój sztuczny uśmiech, do którego już przywykłam. „Dlaczego miałby to być problem? I tak biorą ślub, więc nie ma po co zwlekać. Nawet gdybyście chcieli ślubu jutro, nie mamy nic przeciwko”. „To jeszcze lepszy pomysł!” Pani Vexton z ekscytacją klasnęła w dłonie. Ciotka rozszerzyła oczy z szoku. „To genialne, ale co z przygotowaniami?” „Bzdura, przyślę zespół, żeby dopasowali suknię ślubną dla Tinsley, wszystkie koszty bierzemy na siebie, o nic się nie martwcie”. Wstała. „W naszej posiadłości mamy ogromną salę bankietową. Jeśli zaprzęgnę do pracy ekipę, skończą z dekoracjami jutro. To wszystko jest tak cudowne, właściwie to od razu pojedziemy się tym zająć”. Wstała, a jej synowie zrobili to samo. Nie rozumiałam, po co w ogóle tu przychodzili, skoro nie odezwali się ani słowem. Podeszła do miejsca, gdzie siedziałam, i położyła mi dłoń na policzku z szerokim uśmiechem na twarzy. „Od jutra będziesz należeć do rodziny Vextonów, nie mogę się doczekać, aż będziesz z nami”. Nie rozumiałam, jak to możliwe, że nikt inny nie panikuje z powodu tego pośpiechu. Odwróciła się do wyjścia, a jej synowie ruszyli za nią. Ciotka i wuj poszli ich odprowadzić. Oczy Kaelena na krótką chwilę zatrzymały się na mnie, gdy wyjeżdżał wózkiem z salonu za resztą swojej rodziny. Jutro miałam wyjść za mąż za człowieka, o którym nie wiedziałam zupełnie nic. No cóż, wszystkiego najlepszego dla mnie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Zamieniona panna młoda miliardera: Jego bezwzględny sekret | Czytaj powieści online na beletrystyka