Wprowadził mnie do samochodu i skinął na kierowcę. — Odjeżdżaj.
— Dlaczego to zrobiłeś? — byłam w szoku. — Kim są ci ludzie i skąd się wzięli?
— Wyjaśnię ci później — powiedział po prostu.
Odwrócił się, by zmierzyć mnie wzrokiem od stóp do głów. — Wszystko w porządku?
Uciekłam wzrokiem przed jego spojrzeniem. — Tak. Dlaczego mnie ścigali? Nie wyjaśniaj później. Mam dość czekania na wyjaśnienia. Po
















