Wszystkie oczy w kawiarni natychmiast zwróciły się na mnie, a ja, nic sobie z tego nie robiąc, wybiegłam stamtąd.
Soren stał tylko przy drzwiach, eskortując mnie z powrotem do gabinetu.
— Cóż, to była zdecydowanie dobra kawa — zażartował, gdy zostaliśmy sami w windzie.
— Jestem zdziwiona, że nie zadałeś sobie trudu, by interweniować.
— W pewnym sensie chciałem, żebyś im pokazała. Nienawidzę, gdy l
















