Wpatrywałam się w niego ze zmieszaniem.
– Nie rozumiem, o czym mówisz!
– Wynoś się z mojego gabinetu, już! – warknął.
– Ale ja naprawdę nic... –
– Powiedziałem: wyjdź!
Byłam w szoku. Jego oczy były przekrwione, a pięści mocno zaciśnięte wzdłuż ciała.
Cofnęłam się o kilka kroków, po czym wybiegłam z jego gabinetu. Jak mógł pomyśleć, że zrobiłabym coś tak podłego?
Zmarszczyłam brwi, wiedząc, że musz
















