Elara
Idąc za Theą, opuściłam komnaty Bastiana, czując, jak karmazynowa jedwabna szata luksusowo przylega do mojej skóry. Diadem, zaskakująco ciężki na głowie, wydawał mi się nie tyle ozdobą, co tarczą. Czułam się trochę tak, jakbym zabierała Bastiana ze sobą, i ku mojemu zdziwieniu, przynosiło mi to ogromną ulgę.
Kiedy szłyśmy przez pełne przepychu korytarze, migoczące pochodnie rzucały na ściany
















