Bastian
Szliśmy do jego komnat. Powietrze zdawało się niezwykle ciężkie. Gdy przechodziliśmy przez apartamenty ojca w stronę wyjścia, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że śledzą nas oczy nałożnic i Starszyzny. Ich szepty przypominały jadowite węże pełzające w powietrzu.
Ignorowaliśmy ich. Chciałem wiedzieć, co Elara ma mi do powiedzenia. W głowie miałem mętlik. Serce czuło się uwięzione w wirze emoc
















