Elara
Panika wezbrała we mnie, gdy zaczęłam drapać niewidzialnego napastnika, łapczywie chwytając powietrze.
– Co… – wykrztusiłam, a dźwięk uwiązł mi w gardle. Szukałam po omacku miecza, ale ramię zacisnęło się na mojej szyi. Zapach skóry i czegoś metalicznego wypełnił moje nozdrza; przyprawiający o mdłości koktajl, który w niczym nie złagodził ogarniającego mnie przerażenia.
Wbiłam łokieć do tyłu
















