Bastian
Agonia. Piekące inferno pulsowało w moim ramieniu, rozprzestrzeniając się po żyłach niczym dziki ogień. Pazury. Takie to było uczucie – ostre jak brzytwa szpony rozdzierające moje ciało, szarpiące samą esencję mojego bytu. Wzrok mi się zatarł, a bogate wnętrze moich komnat zmieniło się w wirujący potok bólu.
Przez tę mgłę, odległy głos przebił się przez kakofonię w mojej głowie.
– Bastian
















